AKTUALNOŚCI
« powrót
FELIETON: Rutkowski kontra publicyści
14 II 2012, 08:49:26
Nikogo, kto widział sobotni program Fakty po Faktach, nie zdziwiło
krytyczne stanowisko Rady Etyki Mediów jakie zajęła wobec dziennikarki
Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, która zaatakowała jednego ze swoich gości -
Krzysztofa Rutkowskiego. Burza emocji jaką zademonstrowała żurnalistka
TVN24 natychmiast spotkała się falą krytyki, której nie próbował
cenzurować nawet TVN24 na swojej stronie. Ta, aż grzmiała od
nieprzychylnych opinii na temat wybryku dziennikarki. I nie tylko ona -
internauci na wielu stronach i forach domagali się nawet zwolnienia
Kolendy-Zaleskiej. Swoistym gwoździem do trumny dziennikarki okazał się
sondaż, jaki stacja opublikował na kilka dni po wydarzeniu, z którego
wynika, że spora część społeczeństwa popiera działania Krzysztofa
Rutkowskiego
Już za moment sprawa ucichnie, a Kolenda-Zaleska wróci do wykonywanej
pracy, prawdopodobnie szybko zapomniawszy o wpadce. Nie to jest jednak
przedmiotem zawodu jakiego doznaję, patrząc na to co dzieje się w
mediach wokół sprawy śmierci półrocznej Madzi z Sosnowca. O wiele
bardziej oburzający i dziwny wydaje publicystyczny popis, jaki dała
Magdalena Środa na łamach TOKFM.pl. Filozofka bez skrupułów wskazała
winnego śmierci dziecka, obnażając przy tym głupotę władz, policji i
państwa w ogóle. A winowajcom jest nie kto inny jak... Kościół
katolicki! To właśnie jego nieprawidłowe podejście do wychowania
seksualnego doprowadziło do tego, że matka zamiast zadzwonić na
pogotowie, postanowiła ukryć ciało dziecka i upozorować porwanie.
Środa jak zacinająca się płyta snuje swoje tradycyjne wywody na temat uległości państwa wobec instytucji kościelnych i braku doświadczenia duchownych w "tych" sprawach. Abstrahując już od kompletnego braku związku tragedii rodziny ze Sosnowca z argumentami Środy, warto przyjrzeć się temu co jeszcze jakiś czas temu pisała filozofka, w związku z próbą samobójczą pułkownika Przybyła. W felietonie poświęconym głównie mediom, pani profesor gani ich właścicieli i dziennikarzy, którzy na siłę eksploatują newsy, robiąc z nich wydumane sensacje.
Smutne jest patrzenie na to jak sama parę tygodni później dołącza się do falangi sędziów, szukając winnych nie tam gdzie trzeba i samemu żerując przy tym na ludzkim nieszczęściu. Choć w jej zapatrywaniach na nachalny udział Kościoła w życiu publicznym jest wiele racji, trudno uznać je za słuszne, kiedy próbuje się je przeforsować wszędzie i za wszelką cenę. Świeżość tej sprawy oraz mnogość niewyjaśnionych wątków sprawia, że nikt nie może uzurpować sobie prawa do wydawania tak drastycznych sądów. A tytuł profesora etyki tym bardziej zobowiązuje do weryfikowania swoich opinii.
Jan Kowalski
Środa jak zacinająca się płyta snuje swoje tradycyjne wywody na temat uległości państwa wobec instytucji kościelnych i braku doświadczenia duchownych w "tych" sprawach. Abstrahując już od kompletnego braku związku tragedii rodziny ze Sosnowca z argumentami Środy, warto przyjrzeć się temu co jeszcze jakiś czas temu pisała filozofka, w związku z próbą samobójczą pułkownika Przybyła. W felietonie poświęconym głównie mediom, pani profesor gani ich właścicieli i dziennikarzy, którzy na siłę eksploatują newsy, robiąc z nich wydumane sensacje.
Smutne jest patrzenie na to jak sama parę tygodni później dołącza się do falangi sędziów, szukając winnych nie tam gdzie trzeba i samemu żerując przy tym na ludzkim nieszczęściu. Choć w jej zapatrywaniach na nachalny udział Kościoła w życiu publicznym jest wiele racji, trudno uznać je za słuszne, kiedy próbuje się je przeforsować wszędzie i za wszelką cenę. Świeżość tej sprawy oraz mnogość niewyjaśnionych wątków sprawia, że nikt nie może uzurpować sobie prawa do wydawania tak drastycznych sądów. A tytuł profesora etyki tym bardziej zobowiązuje do weryfikowania swoich opinii.
Jan Kowalski
KOMENTARZE
DODAJ KOMENTARZ
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy







